„Nic nie zrobi z ciebie większego neurotyka niż rodzicielstwo, jeśli zamartwiasz się konsekwencjami każdego swojego czynu, myśli czy zaniechania. (…) Mam małe dzieci, a oto niektóre z ohydnych działań, którymi moja żona i ja w sposób nienaprawialny je skrzywdziliśmy: był czas, kiedy zdesperowani chcieliśmy je udobruchać i pozwalaliśmy na zjedzenie przeładowanych cukrem płatków śniadaniowych, których normalnie zakazywaliśmy; potem ten głośny koncert, na który poszliśmy gdy nasz pierworodny był płodem w trzecim trymestrze ciąży – kopał jak szalony w, bez wątpienia, pełnym bólu akcie protestu; i jeszcze ta chwila, kiedy zawiodła nas nasza zazwyczaj bezbłędna czujność i dopuściliśmy do obejrzenia 10 sekund pełnej przemocy telewizyjnej kreskówki, podczas gdy niezdarnie próbowaliśmy uruchomić kasetę wideo z naiwnym, słodkim filmem, przedstawiającym świat widziany przez różowe okulary. A przecież wszystko, czego pragniesz, to by osoby, które kochasz w sposób niedający się opisać słowami, dostawały to, co najlepsze, więc czasem świrujesz.”[1]

[1] Robert M. Sapolsky, Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu, PWN, Warszawa 2012, s. 101

Czytaj dalej...