W reakcji na stres serce bije szybciej, wzrasta ciśnienie krwi, a kiedy stres mija wszystko powraca do homeostazy. Jeśli jednak ciągle zmuszamy serce do zwiększonej pracy, denerwując się kredytem, związkiem, pracą lub… (wstaw dowolne), narażamy się na schorzenia sercowo-naczyniowe, według Sapolsky’ego stanowiące zabójcę numer jeden w krajach wysoko rozwiniętych[1].

[1] Robert M. Sapolsky, Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu, PWN, Warszawa 2012, s. 47

Przewlekły stres to dla serca naprawdę nic dobrego. Dzwonkiem alarmowym jest nadciśnienie, czyli podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi powyżej granic normy. Nadciśnienie tętnicze można rozpoznać, jeśli średnie wartości ciśnienia tętniczego (wyliczone co najmniej z dwóch pomiarów dokonanych podczas co najmniej dwóch wizyt w gabinecie lekarskim), są równe lub wyższe niż 140 mm Hg dla ciśnienia skurczowego i/lub 90 mm Hg dla ciśnienia rozkurczowego. Nadciśnienie prostą drogą prowadzi do przerostu lewej komory serca, a następnie do nieregularnego rytmu serca. Konsekwencją nadciśnienia są uszkodzenia w miejscach rozwidlania się arterii oraz nadmierna lepkość krwi oraz wiele innych anomalii przyczyniających się do powstania blaszki miażdżycowej. Sapolsky twierdzi, że najlepszym badaniem wskazującym lub nie na ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego (lepszym niż badanie poziomu cholesterolu) jest określenie CRP (białka C-reaktywnego), które wytwarzane jest w wątrobie i uwalniane w sytuacji jakiegokolwiek uszkodzenia w naczyniach. Może wskazać ryzyko wystąpienia choroby na lata przed jej wystąpieniem[1].

 

Niezwykle często choroba serca przydarza się w momencie oddziaływania silnego stresora (zawał serca w związku z tragiczną wiadomością), w takich momentach może dojść wręcz do nagłej śmierci sercowej. „Tego rodzaju wrażliwość układu sercowo-naczyniowego na silne emocje sprawiła, że w kasynach Las Vegas pojawiły się defibrylatory”.[2] Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. nagła śmierć sercowa pociągnęła za sobą więcej ofiar niż ostrzał rakietowy! Nagła śmierć sercowa to nic innego jak ekstremalna wersja niezwykle silnego stresu, a jej prawdopodobieństwo zwiększa się, jeśli serce już w wyniku stresu choruje. Co ciekawe, nagła śmierć sercowa może wiązać się także z ogromną radością (wyobrażasz sobie? Wygrać milion w totka i umrzeć? A jednak…). Sapolsky wyjaśnia, że graniczny stres i graniczna radość mają ze sobą wiele wspólnego, przynajmniej jeśli chodzi o układ sercowo-naczyniowy, który nie dba o to w którą stronę organizm jest wytrącony z równowagi, ale jak bardzo.[3]

 

 

 

Zapamiętaj

*Przewlekły stres może doprowadzić do nadciśnienia, miażdżycy, zawału, ataku serca, udaru mózgu

*Idealne ciśnienie wynosi 120/80 mm Hg

*Każdy kolejny stresor zwiększa wrażliwość układu sercowo-naczyniowego

 

 

Bez stresu. Ciąg dalszy nastąpi.

[1] Tamże, s. 49

[2] Tamże, s. 52-53

[3] Tamże, s. 54

Tags: , , , , , , , ,