„Nic nie zrobi z ciebie większego neurotyka niż rodzicielstwo, jeśli zamartwiasz się konsekwencjami każdego swojego czynu, myśli czy zaniechania. (…) Mam małe dzieci, a oto niektóre z ohydnych działań, którymi moja żona i ja w sposób nienaprawialny je skrzywdziliśmy: był czas, kiedy zdesperowani chcieliśmy je udobruchać i pozwalaliśmy na zjedzenie przeładowanych cukrem płatków śniadaniowych, których normalnie zakazywaliśmy; potem ten głośny koncert, na który poszliśmy gdy nasz pierworodny był płodem w trzecim trymestrze ciąży – kopał jak szalony w, bez wątpienia, pełnym bólu akcie protestu; i jeszcze ta chwila, kiedy zawiodła nas nasza zazwyczaj bezbłędna czujność i dopuściliśmy do obejrzenia 10 sekund pełnej przemocy telewizyjnej kreskówki, podczas gdy niezdarnie próbowaliśmy uruchomić kasetę wideo z naiwnym, słodkim filmem, przedstawiającym świat widziany przez różowe okulary. A przecież wszystko, czego pragniesz, to by osoby, które kochasz w sposób niedający się opisać słowami, dostawały to, co najlepsze, więc czasem świrujesz.”[1]

[1] Robert M. Sapolsky, Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu, PWN, Warszawa 2012, s. 101

Robert M. Sapolsky przestrzega przed neurotycznymi rodzicami. Dlaczego? W dzieciństwie (a właściwie już w życiu płodowym) uczymy się wielu rzeczy, także tego jak reagować w przyszłości na różne sytuacje. Jeśli w trakcie rozwoju wystąpią silne stresory, zakodujemy sobie naszą reakcję na nie, w związku z czym w przyszłości możemy mieć problemy.

Płód odbiera płynące od matki sygnały stresu, bo glikokortykoidy wytwarzane przez organizm matki z łatwością przenikają do jego krwiobiegu. Skutkiem są narodziny dziecka z podwyższonymi poziomami glikokortykoidów. Połączenie krwiobiegów matki i płodu ma  doniosłe i zupełnie niezwiązane z genetyką konsekwencje (na przykład ciężarna przyjmująca zbyt duże ilości pokarmu, wyda na świat dziecko o wiele bardziej zagrożone otyłością niż jej pilnująca diety koleżanka).

Co więcej badania przeprowadzane na szczurach wskazują na prenatalne przyczyny wielu schorzeń wieku dojrzałego. Ciężarna szczurzyca poddana działaniu stresorów rodzi lękliwe młode, jej męskie potomstwo ma gorzej rozwinięte genitalia i jest mniej aktywne seksualnie.

Konsekwencje niesie także poddawanie stresorom młodych szczurów, na przykład zmiany w ciele migdałowatym mózgu, upośledzenie części mózgu odpowiedzialnej za pamięć i uczenie się.

Jak to się odbywa u ludzi, zostało zbadane w niewielkim stopniu, ze względu na oczywiste trudności. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że dorosły poddawany stresowi w dzieciństwie ma wyższy poziom glikortykoidów, więc gorzej „wychodzi” mu się ze stresu. Wczesny stres może u dorosłego człowieka spowodować zespół jelita drażliwego, a także zmiany w jelicie grubym. Badania przeprowadzone na dzieciach wyadoptowanych z rumuńskich sierocińców wykazały ponadto, że dzieci te, oprócz podwyższonego poziomu glikortykoidów, mają obniżoną aktywność kory czołowej oraz odbiegają rozmiarem (chodzi zarówno o wzrost, jak i wielkość) od swoich rówieśników.

Więcej o wpływie stresu na wzrost opowiemy następnym razem. Bądźcie czujni.

 

 

Zapamiętaj

*Szkodliwość działania stresu prenatalnego, który może prowadzić do długotrwałych problemów zdrowotnych u dzieci to hipoteza, ale warto mieć ją na uwadze.

*Zaburzenia wynikające ze stresu prenatalnego są przede wszystkim związane z adaptacją.

*Sposób odżywiania matki podczas ciąży może mieć wpływ na metabolizm jej dziecka.

Tags: , , ,