Niniejszym tekstem inaugurujemy cykl artykułów o relacji zdrowie – stres. Inspiracją do poruszenia tej – jakże doniosłej w czasach, w których przyszło nam żyć – kwestii jest fascynująca publikacja. Książka „Dlaczego zebry nie mają wrzodów. Psychofizjologia stresu” Roberta M. Sapolsky’ego[1] to nie tylko arcyciekawa lektura, ale także kompedium wiedzy o wpływie stresu na nasze zdrowie.

[1]Robert M. Sapolsky, Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu, PWN, Warszawa 2012

Autor, profesor biologii oraz neurologii, jest wybitnym badawczem i znawcą problemu stresu, a także związanych z nim zaburzeń neurologicznych. Pracuje nie tylko w laboratorium, od 25 lat co roku jeździ do Serengeti w celu obserwacji populacji dzikich pawianów. W polu zainteresowań badacza leżą zależności między czynnikami osobowościowymi a chorobami, u których źródła leży stres.

 

Sapolsky, tłumacząc istotę stresu, odwołuje się do świata zwierząt, bowiem stres i u człowieka, i u zwierzęcia uruchamia te same reakcje fizjologiczne. Z tym że walcząca o życie zebra (czy też polujący na zebrę lew) przeżywa stres tylko przez krótką chwilę. Uda się albo się nie uda – tyle. Człowiek zamartwia się kłopotami związanymi z kredytami, złymi związkami czy wygórowanymi oczekiwaniami szefa długofalowo, zatem procesy fizjologiczne trwają w nim wiele miesięcy. Homeostaza, czyli naturalna równowaga organizmu, jest w ludziach stale zaburzona. Stresory, czyli wszystkie czynniki pochodzące ze świata zewnętrznego (ponaglenia z banku, pretensje partnera czy szefa), uruchamiają reakcję stresową, a więc wszystkie podejmowane przez organizm działania, który rozpaczliwie stara się powrócić do błogosławionego stanu homeostazy.

Sapolsky zauważa, że ludzie w przeciwieństwie do zwierząt mają skłonność do zamartwiania się na zapas. Ponaglenie z banku nie przyszło? Ale zaraz może przyjść. Szef jeszcze się nie wściekł? Pewnie wkrótce to nastąpi. U ludzi stresory należy traktować szerzej niż wytrącanie się z homeostazy tu i teraz. U ludzi stresorem może być samo przeczucie nieszczęścia, przewidywanie kłopotów, które dopiero mogą nadejść. Przywołajmy podany przez badacza bardzo obrazowy przykład:

„(…) pomyślmy o afrykańskim farmerze, patrzącym na chmarę szarańczy, która właśnie wylądowała na jego polu. Zjadł porządne śniadanie i nie cierpi na zaburzenie homeostazy wynikające z głodu, jednak w jego organizmie z pewnością zajdzie reakcja stresowa. Zebry i lwy przewidują nadejście kłopotów w ciągu nadciągającej minuty i mobilizują organizm do antycypowania reakcji stresowej, ale nie przewidują stresu z powodu zdarzeń, które wystąpią kiedyś w przyszłości.”[1]

Czyli, inaczej niż ludzie, lwy i zebry nie stresują się bez sensu. Oczywiście, nasze przewidywania mogą nas przygotować na stawienie czoło stresorom, które dopiero nadejdą (albo i nie), jednakże „całe to fizjologiczne zamieszanie” prowadzi do lęków i nerwic.

To do czego chce przekonać nas Sapolsky (i przekonuje!), to fakt, że stałe oddziaływanie stresorów na organizm ludzki stresorów może spowodować chorobę. I że nieważne, czy stresor jest wynikiem głodu, zimna czy jest wyłącznie zmartwieniem natury psychologicznej – stresor zawsze uruchamia ten sam mechanizm fizjologiczny, tę samą reakcję stresową. „Podczas stresu wzrost i naprawa uszkodzonych tkanek jest ograniczona, popęd seksualny obniża się (…); samice mają mniejsze prawdopodobieństwo owulacji lub donoszenia ciąży, (…) samce zaczynają mieć kłopoty z erekcją i wydzielają mniej testosteronu.”[2]

Jednocześnie zmniejsza się odczuwanie bólu i wyostrza się słuch i wzrok, co mogłoby być dobrą wiadomością, gdybyśmy byli zwierzętami. Ale jesteśmy ludzi, a skoro stresujemy się na zapas, dochodzi u nas do stanu wyczerpania – organizm już nie może, poddaje się i zaczyna chorować. Reakcja stresowa, której ludzie nie potrafią wyłączyć, bo ciągle stresują się tym, co dopiero będzie (choć wcale być nie musi) wyniszcza organizm i może doprowadzić do choroby lub pogorszyć przebieg choroby, na którą już chorujemy.

O tym, w jaki sposób i dlaczego opowiemy w następnym wpisie.

 

Zapamiętaj:

*homeostaza to równowaga, stan optymalnego zadowolenia organizmu, czyli utrzymywanie stałych warunków wewnątrz organizmu, co zapewnia prawidłowe funkcjonowanie organizmu nawet przy zmiennych warunkach środowiska

*stresor to wszystko to co pochodzi ze środowiska zewnętrznego i zakłóca stan homeostazy

*reakcja stresowa to wszelkie podejmowane przez organizm działania, które mają go przywrócić do stanu homeostazy

 

Bez stresu. Ciąg dalszy nastąpi 🙂

[1] Robert M. Sapolsky, Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu, PWN, Warszawa 2012, s. 15

[2] tamże, s. 19

Tags: , , ,